Ireneusz Kaczmarczyk

noty Noty

 Te wiersze kojarzą mi się z tym co       robił Auden; unikał on obsesyjnie kolorów, twierdząc że barwa jest zastrzeżona wyłącznie dla poezji romantycznej. Prawie wszystkie utwory są czarno-białe, być może po to aby czytelnik nie sądził, że jest to zapis kreowany, ale czysty jak fotografia dokumentalna - bardziej realistyczny i prawdziwy...

 Mariusz Baryła, 1993 r.

  

Wydaje mi sie, że zasadniczym oczekiwaniem poety jest osiągniecie pełnej przenikalności z drugim człowiekiem...

 Maria Szyszkowska, 1993 r.

  

 Słowa w tej poezji są nieustanną przymiarką do ciszy, do milczenia...

Zbigniew Jerzyna, 1996 r.

 Konsekwentnie stosując poetykę "nagiej prawdy" autor porusza się w sferze zagadnień moralnych. Opiera się na własnym doświadczeniu i stara się z jednostkowego przeżycia wydobyć kwintesencję istnienia. Jego refleksja jest trudna i tragiczna, ale nie pozbawiona nadziei. Poecie udaje się odnaleźć trwałe wartości w filozofii spotkania, także spotkania "siebie w sobie". Obawa przed spowszednieniem życia rodzi pełen poetyckiego napięcia, katastroficzny niemal rytm obrazów. Poeta mówi od siebie często bez żadnej zasłony literackiej uzyskując efekt pożądanej spontaniczności czy naturalności. Podoba mi się równowaga między dojrzałym chłodnym niekiedy dystansem zrodzonym z przetrawienia poezji jako zbioru pewnych gestów etstetcznych a nagim właśnie, jak powiedziałem, spojrzeniem na rzeczywistość ostrym, namiętnym. Odczuwa się jakąś zmysłową autentyczność w tych wypowiedziach poetyckich.

Julian Kornhauser, 1996 r.

 

                                        *   *   *

                                        kropla rosy o świcie

                                        gasi pragnienie

                                        uwalnia źdźbło trawy

 

- Obraz został tu zbudowany z elementów realistycznych, jest więc bliski dosłowności. Mimo to, nie jest prostą liryczną impresją, ale nacechowanym metaforycznie swoistym układem otwartym, pozwalającym na wielorakie skojarzenia. Mam wrażenie, że pisarz oto nadaje artystyczny kształt poetyckiemu momentowi lub może kreuje chwilę, w której kondensuje się nastrój ulotności. Wkraczając w tę chwilę wchodzimy w obszar przeniknięty niepowtarzalnym doznaniem poety, w przestrzeń pełną metafizycznego napięcia. Jest to przestrzeń, którą poeta nakreślił kilkoma zaledwie dotknięciami pióra, wykazując finezję równą tej, z jaką japoński malarz grafiki malował przed wiekami kwiaty i ptaki. Subtelny rysunek spadającej kropli rosy ma służyć jedynie koncentracji myśli: jest zaproszeniem do medytacji i nie można wobec niego zajmować postawy czysto poznawczej. Czy haiku Kaczmarczyka pozostaje "w związku z nami"? jakże spotkać się z poetą w duchowej przestrzeni wiersza z założenia kontemplacyjnego, a więc dozwalającego, aby prawda nie była kategorią zamkniętą i wyczerpaną, a mogła okazywać się zaledwie przeczuta, odgadnięta, mgliście przewidywalna? Stara tradycja japońska głosi, że aby zrozumieć haiku i podjąć we własnej wrażliwości jego kontynuację, konieczne jest zrozumienie wielkiej roli, jaką w utworzez odgrywa przemilczenie. Milczenie zawsze towarzyszy medytacji, polega ona przecież na specyficznej introspekcji, zaczynającej się od skupienia zmysłowego na jakimś obiekcie i podążającej w rejony, w których elementy rzeczywistości potocznej zaczynają funkcjonować poza czasem i przestrzenią, wkraczając w obszar zakreślony przez myśl odbiorcy. Spróbujmy pomyśleć, a może tylko przeczuć w jakim kierunku mogłaby pójść medytacja, do której swoich czytelników zaprasza Ireneusz Kaczmarczyk...Określenie "uwalnia źdźbło trawy" nabiera dramatyzmu, staje się formułą egzystencjalną. Dotyczy już nie "trawy", ale życia wogóle: jego kruchości i nieuchronności przemijania, dążenia do śmierci...

Zdzisława Pieczyńska - Gąsior, 1997 r. 

 

- Autor "Dwóch światów " w miejsce kreacji artystycznej wprowadza mówienie do siebie. Daje to wrażenie autentyzmu wypowiedzi. Widać  to w każdym wierszu osadzonym w fakturze wlasnych doświadczeń  życiowych, które wyciągane są z życiorysu autora jak drzazgi. 

Stanislaw Gola, 1996 r.

 

 

Ireneusz Kaczmarczyk jest nade wszystko lirykiem - to, co jest w jego wierszach refleksją nad

codziennym życiem ludzi "tu i teraz" (poeta nie stroni bowiem od delikatnych ale ostrych

obserwacji socjologicznych) ujmowane jest głęboko osobiście, w nastroju wewnętrznego

skupienia,  wyciszenia nawet. Tytuł "cisza stroiła się sama" i tonacja wierszy z tego tomu każą

myśleć o świętym milczeniu mistyków, milczeniu przecież nie beztreściowym - o ciszy

pochwytującej Niewiadome i o ciszy, na której "tle" lepiej słyszy się głosy świata.

Wiersze Kaczmarczyka łączą więc - bezpretensjonalnie i prosto! - zmysł socjologicznej

obserwacji,wielką i bezcenną dzisiaj kulturę uczuć, dyskretne duchowe doświadczenie najlepszej

próby. Warsztat poety rozwija się z tomu na tom. Słyszy się jego własną melodię zdania, składnia

osiąga równowagę między logicznością a wieloznacznością - są to zalety tym cenniejsze, że

rzadko spotykane. Dzięki tym warsztatowym zaletom gorycz jego wierszy, gorycz pełna męstwa,

nie ma nic z epatowania, jest psychologicznie i poetycko wiarygodna.

 

Piotr Matywiecki, 1999 r.

 

 

Wier­sze z tomu Słowa przy­cho­dzą póź­niej są utrzy­ma­ne w po­ety­ce dość asce­tycz­nej i kla­sy­cy­stycz­nej, ale kla­sy­cyzm ten nie jest w żaden spo­sób au­to­te­ma­tycz­ny. Poeta po pro­stu nie ukry­wa w swych tek­stach żad­ne­go twór­cze­go ma­ni­fe­stu. Po­wo­łu­je się na słowa dość - w jego mnie­ma­niu pew­nie - jed­no­znacz­ne, do­bit­ne i nio­są­ce sens uni­wer­sal­ny, do któ­re­go trze­ba do­trzeć. Jest w tych tek­stach nawet jeśli nie wiara, to przy­naj­mniej po­szu­ki­wa­nie ab­so­lu­tu i nade wszyst­ko chęć - tro­chę może na­iw­na - oca­le­nia pew­ne­go eg­zy­sten­cjal­ne­go po­rząd­ku. Są py­ta­nia o rze­czy osta­tecz­ne i tym samym o za­sa­dę świa­ta, zwłasz­cza, że py­ta­nia te mnożą się wraz z upły­wem czasu.

Michał Kasprzak, 2005 r.

 

Nota Wydawcy

Poeta przemawia duszą  
O twórczości na kanwie tomiku poezji „Instrukcje przemijania” Ireneusza Kaczmarczyka.

„ (…) wiersze zbierane w ciemności świecą” – pisze w „Instrukcjach przemijania” Ireneusz Kaczmarczyk. Poeta zbiera w ciemności wiersze, które wydają się rozświetlać noc. Dopiero kiedy poeta je zbiera stają się światłem. Pozostawione same sobie, wiersze pozostają  niewidoczne. Zakrywa je ciemność. Ani wzrok, ani umysł ich nie dostrzega. Stają się światłem jedynie dla poszukujących.

Wiersze zbiera się nocą. Trzeba wejść w ciemność, aby zobaczyć to co potem staje się artystycznym przekazem, trzeba się zagubić, aby odnaleźć wiersz. To tak jak z poszukiwaniem skarbu, aby go odnależć trzeba wkroczyć do nieznanej i zwykle mrocznej krainy. Artyści są poszukiwaczami skarbów, które zakrywa tajemnica.

Kiedy zagłębiamy się w to, co nieznane, rośniemy w mądrość, bogaci się nasze życie, rośnie nasz współczynnik emocjonalnej inteligencji. Nieświadomość, jak się o tym przekonaliśmy dzięki odkryciom Freuda, Junga i innych psychologów głębi, kreuje nasze sny. Są one skarbami, których wartość odkrywamy w psychoterapii. Mądrość Talmudu mówi, że nieodczytany sen jest jak nieprzeczytany list. Świecące w mroku wiersze to listy pisane do nas, listy które w ciemności zbiera dla nas poeta.

Noc w psychologii jest symbolem nieświadomości. Nieświadomość, jak mawiał Carl Jung to źródło fatum.  To czego nie rozpoznamy, pojawia się w naszym życiu jako los – fatalny zbieg okoliczności. Ale nieświadomość to również, a może przede wszystkim, przeznaczenie, które stawia przed nami rozliczne zadanie, wyznaczając jednocześnie miejsca, gdzie leżą ślady prowadzące do szczęścia bądź spełnienia. Zadaniem poety jest odkrywanie archetypów w niej własnie ukrytych, a nade wszystko wewnętrznej Jaźni, która spaja róznorodność historii człowieka w jeden obraz. O tym poszukiwaniu są wiersze zawarte w tym zbiorze. Spotkanie z tym obrazem „w sobie” jest szcześliwą chwilą, punktem zwrotnym. Dlatego jednym z uniwersalnych symboli Jaźni jest światlo.

Intryguje nas ciemność jako ważne tło wiersza. Ciemność to przestrzeń i czas, w których dokonuje się przemiana człowieka zewnętrznego w człowieka wewnętrznego. Każdy, kto zetknął się z ciemnością, został wystawiony na próbę przemiany z człowieka uwikłanego w wydarzenia świata i kierującego się wzrokiem w podróżnika po świecie wewnętrznych zdarzeń. Skierowanie wzroku do wewnątrz w psychologii Junga nazywamy introwersją. Wielu twórców, artystów, poetów, tak jak wybitnych naukowców i mistyków, to typowi introwertycy. Żyją z dala od świata, bardzo blisko siebie. Czytają kod duszy, która wczuwa się w wibracje niewidzialnej, duchowej rzeczywistości. Kiedy poeta widzi w ciemności światło, widzi duszę. Światło jest uniwersalnym symbolem mądrości i wiedzy, dzięki której kolejne pokolenia nie tylko się bogacą, ale potrafią przetrwać trudne czasy, potrafią zobaczyć w swoim mroku światło.

Czy dziś nie potrzebujemy zdolności widzenia poezji nocą? Czy nie potrzebujemy artystów, którzy idą w mroki, aby zobaczyć trochę światła i nam go przekazać? Czy nie winniśmy ich wielbić, jak wielbi się odkrywców i bohaterów? Moim zdaniem bez poezji zamiera kultura, bez odkrywców życia wewnętrznego, nasze życie ubożeje. Trzeba wielbić poetów i wszelkich twórców, bo oni oswajają świat nieświadomości. Trzeba dać im prawo głosu na rynkach miast, w salach szkolnych i na festiwalach – czy to w Paryżu, czy w Krakowie, czy Radomsku, ponieważ poeci rozumieją, czym jest coniunctio oppositorum, czym jest jedność przeciwieństw. Czas przemija, życie płynie, a oni widzą przeciwieństwa: światło i ciemność, noc i dzień, świat zewnętrzny i świat wewnętrzny.

Dzięki zdolności widzenia przeciwieństw, choćby to była jedna chwila, jeden wzlot i jedno poruszenie serca, poeta poznaje, czym jest wielki spokój, harmonia, równowaga. Wtedy poeta przemawia cicho, czując w swym wnętrzu iskrę życia, a jest to w istocie wielki przejmujący krzyk poezji rozpoznanej nocą: „i tak wszystko jest na swoim miejscu”.

Jesteśmy różni, popadamy w przeciwieństwa, ale między innymi dzięki poezji, a nie tylko rozumowi, możemy doświadczyć, czym jest wspólnota ludzka. Wspólnota ludzi wrażliwych.

Zenon Waldemar Dudek,
Warszawa, jesień 2010
Kaczmarczyk I. (2010) „Instrukcje przemijania”. Warszawa, Eneteia.


Grafika: Joanna Wiszniewska-Domańska, Księga legendy, 2003 r.


Spotkanie autorskie grudzień 2011, Warszawa "Tarabuk", słowo wstępne Piotr Matywiecki [obejrzyj - flim]